wtorek, 5 lipca 2016

Modern day Valkyrie


Na początku myślałam nad tym ubiorem bardziej jako czymś w post-apokaliptycznych klimatach. Trochę z powodu przetartych, stylizowanych na motocyklowe spodni, trochę przez metalowe elementy przy uprzęży przyszytej do koszulki - mój mózg ogólnie stworzył dziwaczne połączenie uprząż = post-apo, może to z powodu ilości elementów, które jednocześnie są niby skomplikowane i dopracowane, a z drugiej dają surowe, może trochę drapieżne wrażenie, no i hej, taka uprząż zawsze się może do czegoś przydać, choćby targania szpeju przez świat po zagładzie - trochę też z powodu materiału, do którego mam w sumie stosunek mieszany - z jednej strony nie cierpię takich pręgowanych rzeczy, kojarzą mi się cokolwiek niechlujnie, z drugiej zaś, taki materiał to wszystko przetrwa, może nie licząc wybuchu nuklearnego, no ale. Post-apo kojarzy mi się też w nieco rozmyty sposób z industrializmem, który rozumiem bardziej jako formę estetyki - gołe ściany, rdza wszędzie, gigantyczne okna fabryk, zębatki i strupieszałe maszyny, takie miłe rzeczy - oraz technologią, a raczej rozpaczliwą próbą ratowania takowej, złomiarskimi rajdami przez pustkowia w poszukiwaniu tego, co zostawiła niegdyś nieźle rozwinięta cywilizacja i usiłowaniem zrozumienia tego, albo chociaż zmuszenia maszyn i innych cudów do ponownego działania.

At first I was thinking about this outfit as something giving post-apocaliptic vibes. Maybe because partially faded, stylized to look like a biker trousers, maybe because of metal parts of the harness sewed to the top - my mind just made weird connection that harness = postapocaliptic-inspired look, maybe because of plenty elements, which look kinda complicated and rugged at the same time, maybe a little "don't approach me I'm dangerous" impression, and hey, such harness may be useful for carring stuff around deserted world. It may be also because of the material - I actually don't know if I love its structure or hate it - which is slightly stripped and I usually dislike such structure in clothes, it looks a little bit shabby for me. On the other hand - such material can survive almost everything! Okay, maybe not an nuclear explosion, but still. Post-apocaliptic atmosphere, at least for me, connects with industrial aesthetics - stark naked walls, rust everywhere, huge factory windows, old racks, dead, non-functioning, creepy machines, other things like that - and with technology, or rather with a despetately trying to rescue and ressurect it, with scavenger hunts in the wasteland in search for things left by once great civilization and with trying to understand those things, or make them work at least.



Pomysł jednakże nieco wyewoluował >D  Zaczęło się od zaiste tragedii, dusik nie chciał się wpasować pomiędzy szelki uprzęży, zastąpił go więc mniej skomplikowany, ale wciąż w miarę pasujący kolorystycznie (bo w końcu aż tak bardzo stare złoto i złotawo połyskujący brąz się nie gryzą) runiczny naszyjnik, z wygrawerowanym Dagaz, runą Odyna. I zostałam współczesną walkirią. Bo walkirie, gdyby przyszło im żyć w dzisiejszych czasach, na pewno ubierałyby się jak członkinie gangu motocyklowego. Lepsze to i na pewno wygodniejsze niż zbroja z profilowanym, stalowym stanikiem. Auć.

But my idea evolved a little >D Everything started with a real tragedy, choker which I planned to wear didn't fit between harness, so it was replaced by less complicated, but still fitting into the colour scheme (antique gold and brass with a bit of gold shimmer aren't so different after all, right?) rune necklace, with engraved Dagaz, Odin's rune. And so I become a modern day valkyrie. Because valkyries, if they were living nowadays, would for sure dress like members of a girls-only biker gang. That's for sure more comfortable than an armour with bra/boobplate made of steel. Eww.




Stwierdzenie, że chciałam dzisiaj przez to ubranie przybrać kostium współczesnej walkirii trochę w sumie mija się z prawdą, bo elementów nordyckich tutaj jak na lekarstwo, poszłam bardziej w uniwersalnie pogańską symbolikę. Ale jakiś tytuł trzeba było postowi nadać, może i walkiria jako symbol wojowniczej kobiety jest niemożliwie oklepany, ale lepiej to niż pisać że tym oto ubiorem nakładam maskę kobiety-bóstwa-wojowniczki inspirowanej mitami skandynawskimi i właściwie to jeszcze bardziej poplątaną niż wyjęte z kieszeni słuchawki mitologią iryjską. No jak to brzmi.
W sumie nawiązanie, dosyć oczywiste i chamskie, do mitologii iryjskiej uczyniłam bezwiednie i nie zauważałam go dopóki nie poszłam robić zdjęć, wtedy mnie uderzyło :'D Pomijając moje od-biedy-możliwe-do-uznania-za-rude włosy (albowiem wszyscy wiemy, Irlandczycy są rudzi. Więc ich bogowie są rudzi. Herosi są rudzi. Tyle rudości), mamy w tych włosach spinki. Które powinny imitować jelenie poroże. Mamy też jelonka, co prawda nieżywego, na plecach bluzy. A jak jelenie, to i bogini Flidais, której rydwan ciągną te właśnie sympatyczne przeżuwacze. Co prawda można by bardziej pójść w szczegóły i od rogów dojść do Rogatego Boga, konkretnie Cernunnosa - bo temu z głowy wyrasta coś bardzo podobnego do rogów jelenich. Ale jakoś mi lepiej z porównywaniem się do żeńskiej bogini łowów. Zwłaszcza, że taki rydwan zaprzężony w jelenie jest lepszy od rogów na głowie. Totalnie brałabym rydwan z jeleniami.

Saying that by wearing such outfit today I wanted to wear an illusion of being a modern valkyrie is actually a lie, because there's so little nordic elements, I have turned into pagan symbolics in general. But a post needs a title, maybe a valkyrie as symbol of woman-warrior is cliche, but it's still better than writing that by this outfit I become a woman-warrior-goddess inspired by Skandinavian myths and (mostly) by Irish mythology, which is more twisted than the earphones when you take them out of your pocket. How silly does it sound?
Well, a reference, also simple and obvious, to Irish mythology I made slightly unconscious of it - I noticed it when I have gone outside to took photos, then it stroked me :'D 
To say nothing about my maaaaybe-they're-ginger-if-you-believe-hard-enough hair (because we all know that Irish people are ginger. So, their old gods must be all gingers. Their heroes must be ginger. So much ginger), I have something holding my hairstyle. Hairclips, which should resemble deer's stag (as they do, very poorly). I also have a deer, unfortunately not alive, on the back of my hoodie. And from deer there is simple connection to Flidais, whose chariot is drawn by deer. Of course, one always could go more into details and focus on horns, and from here come to Cernunnos, the Horned God - because he is depicted with something similar to a stag. But I like to compare myself to a goddess of hunting. Because hello, having a chariot drawn by deer is much more cool than having a stag growing from your head. I would totally ride in a chariot.




Pewną inspiracją była też sceneria, w której przyszło mi robić zdjęcia, mianowicie - uroczy przydomowy kurhanik, który w sumie kurhanem nie jest, przykrywa jedynie uschnięty pień wyciętego tulipanowca. Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że kurhany są wybitnie celtyckie, ale istnieje tu pewna korelacja - śmierć mianowicie. Walkirie można uznać w pewien sposób za wysłanniczki śmierci, co prawda bardzo specyficzne, bo zabierające tylko poległych na polu bitwy - a to w sumie prowadzi do skojarzeń z iryjskimi Badb, Machą i Morrigan (Anand/Nemain - które równie dobrze mogą być jej siostrami, jak i po prostu innymi imionami), które są powiązane z wojną i bitwami ogólnie; najbliżej do walkirii jest Morrigan, która ponoć odpowiada za losy poszczególnych wojowników jak i całej bitwy. Ogólnie ciekawym jest, że jeśli chodzi o Europę, to właściwie Grecja jak i Rzym stanowią wyjątek, jeśli chodzi o bóstwa śmierci (przy czym nie chodzi tutaj o władające zaświatami, tylko te pełniące rolę przewodników z jednego świata w drugi) - o ile się orientuję, jedynie w tych dwóch kulturach są to mężczyźni. W ogóle, europejski krąg kulturowy, przynajmniej jak dla mnie, ciekawie podchodzi do bogiń-wojowniczek.

Scenery where I happened to took photos what also kind of inspiration. So, I have an adorable small kurhan in my home garden. Not a real one of course, its purpose is to mask remains of a dead tree. Yes, I know that kurhans are definitely Celtic thing, but there is something what connects my inspirations - death. Valkyries can be defined as messengers of death, very specific ones, taking souls of brave warriors who died in a battlefield - and that can lead to connection with Irish Badb, Macha and Morrigan (known also as Anand or Nemain, but those can be also names of her sisters) - their dominions are battles and sudden death in general; the closed one to valkyries function is Morrigan, as she is believed to be in charge of warriors' fate and general turn out of the battle. Actually, it's kind of interesting how gods of death (and by those I don't mean ones ruling in the underworld, but the ones who are a kind of guides for the soul) - as far as my knowledge is concerned - in Europe, only in Greek and Roman beliefs they are depicted as men. In general, in European culture a specific approach towards warrior (or in any way unfeminine) goddesses can be observed.



To kompletnie luźne przemyślenie, które w sumie może być błędne - nie jestem specem od mitologii, jedynie skromnym amatorem. W wierzeniach północnoeuropejskich raczej to nie występuje (choćby z tego powodu, że wojnie i mądrości patronują zazwyczaj bóstwa męskie), ale w takiej mitologii greckiej chociażby bóstwa kobiece zajmujące się rzeczami niekobiecymi są kobiecości, pojmowanej kulturowo, pozbawiane. Są to boginie-dziewice (Atena i Artemida, jedyne, o ile się orientuję), nie mające żadnych obiektów romantycznego zainteresowania, ponadto - nie wiem jak Artemida, ale Atena, o ile się orientuję, zawsze jest przedstawiana kompletnie ubrana, ba, nie spotkałam się z żadnym jej posągiem w stylu mokrych szat (które w sumie są bardziej sensualne niż rzeźbiarskie akty), do tego jeszcze nadaje się jej wyjątkowo androgyniczne rysy twarzy, gdy porównamy to z innymi rzeźbami kobiecymi. Kor (rzeźby okresu archaicznego, oprócz kor czyli dziewcząt/kobiet, mamy kurosów - młodych mężczyzn) nie liczę, kory są creepy. W każdym razie z powodu tych przedstawień oraz takiego a nie innego traktowania w mitach odnoszę wrażenie, że jeśli bogini patronuje dziedzinie w danej kulturze uznawanej za raczej męską, to i sama nabiera jeśli nie cech męskich, to raczej androgynicznych, przy jednoczesnym odmówieniu jej aspektów typowo kobiecych - Grecy w sumie za dobrego zdania o kobietach nie mieli, więc może uznawali te rzeczy za nieistotne czy też rozpraszające od spraw naprawdę istotnych... Ogólnie na podstawie wierzeń można czasami uzyskać ciekawy obraz życia społecznego, i odwrotnie, sprawdzić jak życie i zwyczaje tłumaczyły wierzenia. Ale to tylko takie chaotyczne myśli, biedna wersja strumienia świadomości.
Jeśli jest ktoś, kto się zna lepiej i zechce mnie poprawić - zapraszam, chętnie nauczę się czegoś nowego. Albo gdyby trafił tu jakiś człowiek mogący polecić dobrą lekturę o religiach i życiu społecznym w dawnych religiach (nie tylko europejskich) to będę niezmiernie wdzięczna. Jeśli ktoś przetrwał moją pisaninę to jestem pod wrażeniem :'D Ale kolejne teksty będą (możliwe że) krótsze.
Jak tak się w sumie zastanawiam, to motyw post-apo też jednak da się tu wcisnąć, czemu nie - jeśliby wziąć Zmierzch Bogów, bo w końcu nie ma on konkretnej daty... Albo wcisnąć taką walkirię w uniwersum Amerykańskich Bogów. 

That's just a thought, it actually may be incorrect - I'm not an expert in subject of mythologies, only a humble amateur. In old Northern European religions such thing doesn't occur (maybe because gods of war and wisdom are usually male), but in Greek mythology, for example, female deities taking care of unfeminine things are deprivated of femininit, as understand in terms of sociology and culture. Those are virgin-goddesses (Athena and Artemis, the only ones in Greek pantheon not having romantic interest and /or children). What is more - I'm not sure about Artemis here, but when it comes to artistic depiction of Athena, she is always presented fully clothed, and I never have seen any sculpture of her made in very sensual style of wet robes. And she often have rather androgynous face features in comparison to other (rare) sculptures of women. I don't count koras (sculptures of archaic period, koras are young girls/women, and there is also another type, kuros - young man), they are creepy. Anyway, because of that way of portraing them, and how they're treated in the myths, I get an impression that if goddess is a patron of a trait/activity culturaly appriopriate for men, she gets more manly traits in her look and behaviour, and the strictly feminine ones are erased - well, ancient Greeks didn't have best opinion about women in general, so they could take those traits as unimportant or unworthy, colliding with the manly ones. In general, from myths and beliefs you can get to conclusion about social norms and life, and the other way round, get to known how life and customs formed and justified religion. But those are just my chaotics thoughts on the subject, like a very poorly executed stream of consciousness.
If any of more less random visitors of my blog can recommend me a book or article about religion and customs in pre-christian civilizations (not only European ones) I would be grateful. And if anyone have not scrolled through and read the entire text, I applaud you :'D But next entries will be (hopefully) shorter.
And I thought a little about OOTD featured in this post and well... I can actually fit the post-apocalyptic theme in there. Just imagine, Dawn of The Gods - it's time is not certain, after all... Or if you throw a valkyrie into American Gods.


Hairpins - Ebay || Sunglasses - ??? || Rune necklace - "CUD" esoteric shop || Rings - I am || Harness top - LoveYa || Deer hoodie - dodo.dead || Biker jeans - Trussardi || Boots - Vagabond

7 komentarzy:

  1. Wiesz, mam tę książkę Varga... >D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi ten strój nadal zawiewa postapo, zwłaszcza pierwsze zdjęcie (ta uprząż jest super! Chciałam sobie taką zmajstrować >D). Ale to wcale się nie wyklucza z walkiriami - wręcz przeciwnie, aby nie szukać daleko, w najnowszym Mad Maxie była Walkiria. I była członkinią gangu motocyklowego >D
    Co do mitologii u Greków i nadawania Atenie cech męskich, to oddajmy głos samej zainteresowanej. W jednej z tragedii mówi "Bo mnie na świat ten żadna matka nie wydała: płci męskiej z całej duszy sprzyjam [...] nie tyle przeto u mnie waży śmierć niewiasty, co męża, opiekuna domu, śmiała zabić." (tak, cudowne stare tłumaczenia >D) Wszystko właśnie dlatego, że Grecy nienawidzili kobiet, więc patronka takich ważnych rzeczy nie mogła być kobieca. Artemidy też się nie przedstawia niekompletnie ubranej, bo mit o Akteonie... >D Co prawda kojarzę rzeźby, gdzie jej szatki są wyjątkowo zwiewne i zostawiają duże pole dla wyobraźni, ale nagiej nie ma.
    Skądinąd ja walkirie zawsze pojmowałam za coś pokrewnego tym dziewicom z muzułmańskiego raju, ot: "umarłeś, ale zobacz, nie jest źle, mamy tu panienki".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie o Mad Maxie nie pomyślałam, bo jestem z kinem do tyłu bardzo. Trzeba nadrobić.
      A walkirie akurat z muzłumańskimi dziewicami różnią się jedną istotną rzeczą - ruszenie takiej kończy się źle dla kilku pokoleń naprzód i dla niej samej też (saga Nibelungów, i bez tego pokręcona) :v

      Usuń
    2. Bo może tylko żywemu nie wolno takiej tknąć, ale w raju można, bo wiadomo, że taki przynajmniej zasłużył... ale to tylko taka myśl. W końcu są barmankami w Walhalli, ciężko się powstrzymać, by nie klepnąć takiej po tyłku >D A przecież za karę nikt cię nie zabije, zwłaszcza, gdy jesteś mężnym wojem zabranym do raju.

      Usuń
    3. Chciałam już napisać "zawsze może wylądować w Nifelheimie" ale przypomniał mi się Statek Umarłych i tak ups, ups.

      Usuń
  3. Genialny strój, jeszcze kilka lat temu sama stawiałam na alternatywny styl. Teraz jedynie podziwiam go u innych, to już nie jestem ja :)

    OdpowiedzUsuń